v
Katayame
Rei
v
17
lat
v
Japonia
v
Czarownica
v
Panowanie
nad żywiołem powietrza
v
Dom
nr.2
v
Córka
polityków. Członkini rady
,,Nie wiem jaka jest prawda, ale ją odkryję….”
Jestem Katayame Rei. Nie wiem do końca kim jest moja rodzina. Rodziców widziałam 5 razy.
Do szóstego roku życia mieszkałam z moją ,,ciocią?” (nigdy nie powiedziała mi
kim jest, mówiła tylko, że jest moją bliską krewną) na obrzeżach Jinsil w
starym gotyckim domu. Aktualnie jest on biblioteką. Do dziś ludzie nie złamali
zabezpieczeń Sakemi (tak miała na imię moja ciocia). Kiedy jeszcze żyła
podarowała mi małego kotka, jak się później okazało Chowańca. Nadałam mu imię
Kuro, bo jest cały czarny, (jap. Kuro-czarny)
jedynie oczy są błękitne. Z Sakemi miałam najlepsze stosunki, jakich
doświadczyłam kiedykolwiek w życiu. Dlatego tak zabolała mnie jej śmierć. Jak
zginęła?
~~Właśnie uczyła mnie
magii w obszernym lesie, kiedy nagle usłyszałam straszny huk. Nie miałam
pojęcia co się dzieje straciłam przytomność kiedy się ocknęłam, byłam w swoim
pokoju a Kuro mnie przytulał. Kiedy zobaczył, że już nie śpię złamałam pieczęć
listową. To było pożegnanie…
,,Rei-chan, wybacz, ale ja już nie mogę się tobą opiekować….
Już się nie zobaczymy…
Umieram
Gomenasi Rei-chan
….
Ach i pamiętaj….
Nie ufaj każdemu kogo spotkasz…
Zazwyczaj ludzie, którzy są najbliżsi z pozoru, zadają nam największy ból…
Jeżeli Cię kiedyś skrzywdziłam to przepraszam….
Biblioteka jest zapięczetowana, kiedy będziesz chciała wpuści Cię
Nie przyjmie obcych…
….Uważaj na bractowo…”
Każde słowo czytałam po dwa razy nie wierząc w to co się
stało. Nie mogłam w to uwierzyć. Zaczęłam płakać. Płakałam przez cały dzień.
Potem przyszedł ojciec. Uspokoił mój szloch magią. To żaden problem dla niego. (Ród
Katayame zna wszystkie zaklęcia jakie istnieją). Zaprowadził mnie do dziwnego
domu, przedstawił jakiejś kobiecie. Nazywała się Shizuko, miała zostać moją
nianią. Nie podobało mi się tam. Ledwo udało mi się przebłagać go aby pozwolił
mi zabrać Kuro. On wyjechał do Japonii, do pracy jako polityk. Nie chciałam z
początku ufać Shizuko, ale okazało się, że jak ja jest Japonką. Uczyła mnie
tradycji mojej ojczyzny. Magii uczyłam się potajemnie z Kuro. Taty więcej nie
widziałam. Wiem , że jak ja jest
wiedźminem. O matce nic nie wiem. Od tamtego dnia nie widziałam go. Nie liczę
wyjazdów do niego w co drugie święta.
O mnie…
Aktualnie mam 17 lat. Chodzę do liceum w Jinsil. Uczę się
bardzo dobrze. Mam najlepsze oceny w szkole.
Sprawna fizycznie też jestem. No nie jestem jakąś atletką z pierwszej Ligii,
ale beznadziejna też nie jestem. Kocham rysować, szkicować, malować, skracając
to … kocham sztukę. Chcę zostać artystką. Potrafię zapomnieć o świecie, tylko
po to aby rysować. Podobnie jest kiedy zacznę czytać. Świat nie istnieje wtedy
dla mnie. Niestety są ludzie na tyle irytujący, że przerwą każdą przyjemność….
Mam na myśli chłopaków z mojej szkoły (singli), którzy liczą, że uda im się
mnie zdobyć… Na pewno… … Pracuję w
sklepie muzycznym Y-Music-Shop, aby
trochę dorobić. Nie jestem biedna. Rodzice opłacają Shizuko i szkołę, ale nie lubię być od kogoś zależna,
więc na swoje potrzeby chcę zarobić sama, poza tym nie ufam im…
Charakter…
Jak mam określić swój charakter? Jest dziwny. Mam tendencję
do nagłej zmiany charakteru.(Boję się kogoś, za minutę chce go zabić, lub
jestem wściekła a nagle znowu spokojna, z wrednej w miłą i sympatyczną). Zazwyczaj dla obcych jestem nie miła.
Zwłaszcza jeżeli ,,ten obcy” przerwie jakąś moją ulubioną czynność. Ale jeżeli
kogoś poznam potrafię być naprawdę miła, i troszczyć się o taką osobę. Mimo to
nie za szybko ufam ludziom. Mogę z nimi rozmawiać, ale nie chcę wdawać się z
nimi w bliższe relacje. Za często widziałam jak stają się fałszywi…
Ciekawostki…
- Rei uwielbia gotować i gotuje cudownie, ale nie lubi dużo
jeść.
- Panicznie boi się burzy
- Lubi czytać
praktycznie wszystko
- Ma średnią 6.0
- Ma słabość do pocky
- Nienawidzi
zalotników ze swojej szkoły
A co do Kuro..
- Nie lubi mężczyzn
-Lubi jeść mięso
- Lubi oglądać jak Rei się uczy, bądź maluje
~~Przepraszam za ciągłe zmiany one już się nie powtórzą. Zapraszam z Rei na wątki. ^.^

252 komentarze:
«Najstarsze ‹Starsze 201 – 252 z 252Przysunąłem ją gwałtownie do drzewa, nie dając możliwości ucieczki. Nie mogła mi niczego zrobić. W końcu to ja byłem tym silniejszym. Zresztą nawet nie miałem złych zamiarów.
- Odmawiasz mi? - spytałem, wpatrując się intensywnie, wręcz hipnotyzująco w jej oczy.
Kwon Jiyong
- Nie wiedziałem, że z Tobą jest tak źle - powiedziałem ze zdziwieniem, odsuwając się od niej. Uznałem, że musiała być jakaś psychiczna, skoro tak dziwnie reagowała na moje normalne gesty.
Kwon Jiyong
- Jiyong... Kwon Jiyong - kulturalnie się przedstawiłem, po czym po prostu wzruszyłem ramionami i sobie poszedłem w stronę wcześniejszej polany, gdzie usiadłem na gałęzi jednego drzewa.
Kwon Jiyong
- Tak lubię. - odpowiedziałam z uśmiechem, gdy spytała się czy lubię kimchi.
~Minzy~
- Oczywiście, że lubię! - Odparłem szybko. - To by było nielogiczne gdybym władając wodą, nie lubił pływać! - Stwierdziłem w końcu, spoglądając na nią w dół.
A czy ona przypadkiem miałaby zamiar wrzucić mnie do jeziorka? Ha! niedoczekanie twoje, kocie...
-Zelo-
Normalnie, na takie dotykanie jego twarzy, przez jakąś dziewczynę, by sobie nie pozwolił, ale w tej sytuacji... I tak nie miał siły, żeby się rzucać na nią z mordą... TWARZĄ! Przepraszam. Narrator nie jest wulgarny z natury, to Suga tak zmienia ludzi.
Gi wydawał się w ogóle nie zwrócić uwagi na to, co zrobiła przed chwilą Rei i zwyczajnie z normalnym wyrazem twarzy odpowiedział - Nie. - I tyle było jego gadania na ten moment.
-SUGA-
Kicia czepia się chłopaków? No tak, ten kocurek nie lubi mężczyzn...
- Kuro-san - Nie wiedziałam jak mam się do niego zwracać - Nie mamy chłopaków...chyba...raczej, ja nie mam na sto procent. Ale Kiciu, dlaczego tak bardzo nie lubisz mężczyzn?
Dziwło mnie zachowanie chowańca Rei, ale było to słodkie jak się o nią martwi...
Seo
- Oish, ty mały kurduplu... - powiedziałem sam do siebie, bardzo po cichu, kiedy uciekła mi spod ręki. Od razu ruszyłem za nią, ale nie spieszyłem się jakoś bardzo. Z tego co wiem, dziewczyny lubią takie sytuacje, więc niech jej będzie. Biegłem za nią cały czas i dopiero, kiedy wbiegliśmy do parku, przyspieszyłem i złapałem ją za rękę, ciągnąc do siebie. Ścisnąłem ją tak, by nie miała szans mi się już wyrwać. - Haha masz co chciałaś, persie ty... - Powiedziałem lekko przez śmiech.
-Zelo-
- No, bo jesteś jak taki mały, dziwny kociak i w dodatku te sterczące kłaki na łębku... - Chwyciłem kosmyk jej włosów w dwa palce i uniosłem do góry z miną, jakby to mnie brzydziło, choć w rzeczywistości jej włosy wydają mi się być przecudne. I w dodatku ładnie pachną.
Podążałem za nią w stronę jeziorka zastanawiając się czy ją wrzucić, czy nie. Ale chyba nie... chyba nie...
-Zelo-
- A... yy... Ale Kookie jest słodki. Z resztą ten cienias, Jin też. Ale ja? - Zapytał.. właściwie sam siebie. Zawsze wydawało mu się, że jeśli już to jest przystojny, utalentowany, wysportowany, nie raz seksowny, ale żeby słodki? - Po co mam ci się przedstawiać? To nie logiczne skoro mnie znasz. - Suga jest wielkim humanistą i zawsze wszystko bierze na logikę. Jeśli coś nie idzie na logikę, to jest albo idiotyczne, albo bardzo denne, albo nie istnieje.
Po tym co powiedział upił znowu trochę czekolady, nie spuszczając swojego wzroku z Japonki. Oczekiwał chyba jakiejś reakcji. Nie wiadomo dlaczego, ale jego ulubionym hobby nie jest muzyka, ale raczej wkurzanie innych, co wychodzi mu lepiej niż rap.
-SUGA-
Zaśmiałem się widząc tą wściekłość w jej oczach. A kiedy odeszła, naburmuszonym krokiem.. ej, czy krok może być naburmuszony?! Nevermind! Kiedy odeszła, ja zaśmiałem się dosyć głośno, po czym dobiegłem do niej i zarzuciłem jej swoją rękę na ramię. - No weź! Przecież lubię twoje kłaki... - Powiedziałem zakładając jej je za ucho, po czym nachyliłem się i wyszeptałem do niego: - Nie znasz się na żartach, cieniasie... - Za cieniasa może mnie utopić? Chyba nie... KTO TU DO CHOLERY PANUJE NAD WODĄ, CO?! Persie jeden ty...
-Zelo-
Na jej słowa zaśmiałam się.
- Chodź za mną. - powiedziałam i zaprowadziłam ją do kuchni.
Tam wytłumaczyłam jej, gdzie co się znajduje i że śmiało ma brać co chce.
~Minzy~
- Oj tam, chce żebyś się poczuła tu swobodnie. - uśmiechnęłam się do dziewczyny.
~Minzy~
Zawsze kiedy mnie całuje, ja to odwzajemniam. - O jak dobrze, że o tym wspomniałaś! - Ściągnąłem jej ręce z mojej szyi i splotłem swoje palce jej palcami, po czym znowu ruszyłem do przodu. - Wiesz, że teraz życia nie będziesz miała? - Ostrzegłem kulturalnie, że uwielbiam irytować ludzi. - Masz mi może do opowiedzenia, czego jeszcze nie lubisz? - Pytałem patrząc przed siebie i machając naszymi rękami.
-Zelo-
Suga czół się już coraz lepiej i jego charakterek postanowił się udzielić. - Dlaczego chamskie? - Zapytał wciąż patrząc na Rei. Po tym spojrzał na swoje nogi i skrzyżował je w siadzie. - Gdybś mnie nie znała, to bym ci się przedstawił. - Ciągnął dalej, chociaż wiedział, że najlepiej by było, gdyby dał spokój i zrobił wreszcie to o co prosiła go dziewczyna. On wolał jednak się podroczyć z nią troszku. Mimo, że na twarzy nie wykryto żadnej oznaki szczęścia, chłopak chichotał w głębi duszy, że może kogoś wreszcie podirytować.
-SUGA-
- Ta Jakaś tam gwiazdeczka Jest znana na całym świecie - Powiedział widocznie zirytowany wyrażeniem dziewczyny. W końcu tyle pracował na swój debiut w zespole i opłacało się to wszystko, gdyż ma on fanów na całym świecie. A teraz mu jakaś mała, japonka wyskakuje z takim tekstem! "Jakaś tam gwiazdeczka"!! Nie bądź taka do przodu, bo ci z tyłu zabraknie, mała...
Suga wstał, czując się już o wiele lepiej. Odłożył kubek na ladę z wyraźnie zirytowanym wyrazem twarzy. - Skoro nie interesowało cię wcześniej jak mam na imię, to dlaczego nagle teraz cię to obchodzi? - Zapytał głosem, który do najmilszych nie należał. - Gomata za pomoc. Bywaj, Rei. - Pożegnał się, kłaniając lekko, po czym udał się w stronę wyjścia. Nie chciał już tam siedzieć. A przede wszystkim nie chciał już z nią rozmawiać. Choć jej towarzystwo było o niebo lepsze niż towarzystwo jego fanów.
-SUGA-
Zaśmiałem się dość głośno, kiedy Rei opowiadała czego nie lubi. - Dobra, ale nie miałaś mojego charakteru opisywać, tylko mówić, czego nie lubisz... - Powiedziałem zerkając na nią z szerokim uśmiechem na twarzy. - Może my powinniśmy przemyśleć ten nasz związek, co? - Zapytałem ciągnąc ją za rękę, bliżej do siebie, po czym puściłem jej dłoń i tą samą ręką przytuliłem ją do siebie. - Będziesz się, biedna ze mną musiała męczyć...- Powiedziałem nadymając policzki i marszcząc brwi.
-Zelo-
- W sumie Cię rozumiem. Sama czułabym się w takiej sytuacji niezręcznie. - uśmiechnęłam się. - No więc najpierw musisz mi powiedzieć co chcesz zjeść. - oznajmiłam przyjaźnie.
~Minzy~
Zaśmiałam się. Kocurek był naprawdę uroczy i interesujacy. Ułożyłam swoje palce w znak 'Okey' i puściłam oczko do Rei.
- Kiciu... zazdroszczę - Zaśmiałam się - Chcę także kicię...albo pandzie!
Rozmarzyłam się
seo
- Haha. zaśmiałam się gdy nazwała mnie szefem. - Zacznę od tego że jestem fatalną kucharką. - znów się zaśmiałam. - Zacznijmy może od przygotowania potrzebnych produktów? -zaproponowałam.
~Minzy~
To już kolejny dzień, kiedy jestem z Rei w związku. I nie powiem, jest fajnie! Na przykład dzisiaj. Wyszliśmy na spacer, a tu nagle zaczęło padać! Ja czułem się świetnie, bo woda, to w końcu mój żywioł, ale młoda pani japońska księżniczka się wystraszyła mokrych kropelek. No słyszałem, że czarownice się rozpuszczają pod wpływem wody... no, tak, jak oglądałem Shrek'a trójkę, to się dowiedziałem, no. Haha, nie, żartuję! Ale bała się, że fryzurę sobie zepsuje, więc pobiegliśmy szybko do jej domu. Wspominała mi któregoś dnia o jej kocie, ale dzisiaj chyba wybył. - Uu.. ale ładnie masz... - Powiedziałem rozglądając się po mieszkaniu. - Cholera..- przeczesałem mokre włosy, przy czym dokończyłem -.. Ładniej niż u mnie...- Ta, co nie? Zwłaszcza, że ja mieszkam w akademiku!
-Zelo-
To już kolejny dzień, kiedy jestem z Rei w związku. I nie powiem, jest fajnie! Na przykład dzisiaj. Wyszliśmy na spacer, a tu nagle zaczęło padać! Ja czułem się świetnie, bo woda, to w końcu mój żywioł, ale młoda pani japońska księżniczka się wystraszyła mokrych kropelek. No słyszałem, że czarownice się rozpuszczają pod wpływem wody... no, tak, jak oglądałem Shrek'a trójkę, to się dowiedziałem, no. Haha, nie, żartuję! Ale bała się, że fryzurę sobie zepsuje, więc pobiegliśmy szybko do jej domu. Wspominała mi któregoś dnia o jej kocie, ale dzisiaj chyba wybył. - Uu.. ale ładnie masz... - Powiedziałem rozglądając się po mieszkaniu. - Cholera..- przeczesałem mokre włosy, przy czym dokończyłem -.. Ładniej niż u mnie...- Ta, co nie? Zwłaszcza, że ja mieszkam w akademiku!
-Zelo-
Ziewnąłem cicho, po czym dla rozluźnienia przymknąłem swoje oczy. Oparłem się nieco wygodniej o drzewo i wsłuchałem się w panującą wokół mnie ciszę.
Kwon Jiyong
Na górę poszedłem zaraz za Rei i na wszystkie jej polecenia kiwałem głową. Ale i tak dużo nie zrozumiałem bo coś... znaczy ktoś odciągał moją uwagę. Jej mokre ubrania idealnie przylegały do ciała, a ja nie mogłęm się napatrzeć. Tylko stałem z głupawym uśmieszkiem i kiwałem co jakiś czas głową mrucząc "okej", "mhm". A w końcu Rei wyszła z pokoju. Odprowadziłem ją wzrokiem, a kiedy zamknęła drzwi, zdjąłem koszulkę i przebrałem się, tak jak kazała. - To teraz co? - Zastanowiłem się przez chwilę co dalej, a kiedy popatrzałem na ręczniki... - A! Łazienka.. Ahah, ale gdzie jest łazienka? - Zaśmiałem się cicho na myśl jak ta dziewczyna jest roztrzepana i przy tym zabawna. Pokiwałem głową na boki i wyszedłem z pokoju. Przez chwilę błądziłam po korytarzu w poszukiwaniu Rei, aż w końcu.. ekhm znalazłem ją! Ah, tu jesteś... kochanie... - pomyślałem widząc ją zakrywającą swoje górne części ciała. Spuściłem wzrok w podłogę i sam się zarumieniłem, po czym uśmiechnąłem do siebie. - Wybacz, nie.. nie powiedziałaś, gdzie jest łazienka... - Wydukałem cicho nie podnosząc wzroku i znowu uśmiechnąłem się głupawo. Do jasnej cholery, Krzysiek! Ogarnij się, zboku! Właśnie nie wiedziałęm dlaczego wciąż nie wychodzę. - Ale skoro już tu jestem! - Powiedziałem zerkając na nią. - To gdzie jest ta łazienka? - Zapytałem uśmiechając się... no właśnie, nie wiem czy do niej, czy z niej.
-Zelo-
- To najpierw musimy ustalić co nam sie przyda. - uśmiechnęłam się do niej promiennie. - I proszę nie mów do mnie ,,szefie" bo dziwnie się czuję. -zaśmiałam się.
~Minzy~
Kiedy się odwróciła, ja oparłem się o framugę drzwi i założyłem ręce na torsie. Kiedy zapytała, czy miałem ciekawy widok, to właśnie w tym momencie mnie zagięła. No, bo jak odpowiem, że tak, to wyjdę na zboczeńca - Gdzie wyjdę! Jestem tak czy inaczej! - a jeśli powiem, że nie, to będzie, że mi się nie podoba. Nie wiedziałem co odpowiedzieć. - No wiesz... - Wymruczałem, kiedy łapała nie za rękę. Widząc, iż ciągnie mnie do łazienki, która znajdowała się naprzeciwko, drugą ręką klepnąłem się w udo, po czym dodałem - Patrz, a mogłem od razu tu zajrzeć! - Ale nie byłoby tak fajnie...
Kiedy w końcu się odwróciła i zapytała, czy coś chcę, ja przybliżyłem się do niej i odgarnąłem jej włosy do tyłu, po czym chwyciłem jej policzki - starając się jak najdelikatniej - w obie ręce i pochyliłem się, by złożyć na jej ustach delikatny pocałunek. - Chcę teraz pobyć z tobą. - Powiedziałem cicho, po czym znów ją pocałowałem.
-Zelo-
- Po prostu Minzy. - znów się zaśmiałam. - No więc musimy ustalić co jest nam potrzebne. - oznajmiłam z uśmiechem.
~Minzy~
Jakie znowu lody?! Przewróciłem oczami i wyprostowałem się spoglądając na nią z wyrzutem. - Jak możesz mi to robić? - zapytałem wkładając ręce do kieszeni również pożyczonych spodni. Nie, to jednak nie to samo, co we własnych! - Kiedy ty mnie całujesz, to nie wymiguję się lodami... - stwierdziłem mocno podkreślając słowo 'lody', przy czym całym ciałem wykonałem jakiś dziwny gest. - Jest zimno, dlaczego akurat LODY? - zirytowania nie ukrywałem. Ale, co?! No kiedy ona mi miętosi wargi, to nic nie mówię, a jak strony się odwracają, to nagle strasznie się nieśmiała robi! - Aish... jongmal...- wysyczałem jeszcze zanim odwróciłem od niej wzrok z niezadowoloną miną. Niestety długo to nie trwało, bo za chwilę znowu przeniosłem swój wzrok na Rei. - Czy ja coś robię źle?? - Zapytałem zrezygnowany wyciągając ręce z kieszeni i rozkładając je na moment na boki. Przecież staram się być delikatny. Fakt, łazienka to może nie najlepsze miejsce na takie namiętne pocałunki. Ale czy to na prawdę wina miejsca?! Nie, to jest, idioto, twoja wina!
-Zelo-
Lody! Ha! Zwariuję! Dobra, odpuść, Krzyś...
Popatrzałem na jej rękę, która palcami badała moją dłoń. Później, kiedy już sprawiła, że moja dłoń dotykała jej policzka, Uśmiechnąłem się i znowhu przybliżyłem. - Wstydzisz się... mnie? - O, to urocze, ale strasznie ograniczające. zaśmiałem się cicho. A pomyśleć, że pierwszego dnia, kiedy się poznaliśmy, ta już zdążyła wymacać mój tors. - TY się wstydzisz... mnie?! - odsunąłem się, by móc w spokoju wybuchnąć śmiechem i przy tym nie napluć jej do oczu. Po tym złapałem ją za rękę i wyprowadziłem z łazienki. - Prowadź~
Prawie to wyśpiewałem, wciąż podśmiewając się od czasu do czasu pod nosem. Nie w łazience, to gdzieś indziej. Ja ci, cholero, dam lody!
-Zelo-
Okej, pokój mi się podoba. Dobry pomysł. Jeśli chodzi o dobór miejsca, to raczej ona powinna tego dokonywać, gdyż... mi to w sumie wszystko jedno. A ona chciałaby, żeby było romantycznie, z resztą jak każda dziewczyna. Uśmiechnąłem się słysząc to, co do mnie mówi. - Przepraszam, już nigdy w życiu nie odważę się spojrzeć na ciebie bez koszulki. - Powiedziałem pół żartem, pół serio. I tak pewnie do tego kiedyś dojdzie, jeśli wcześniej nie zerwiemy.
Przytuliłem ją mocno do siebie i zamknąłem oczy, czując zapach jej włosów. - Wiesz. Jeśli nie masz na to ochoty, to zrozumiem. - powiedziałem cicho - a kiedy mówię cicho, wtedy mój głos jest dość zachrypnięty - z wciąż zamknętymi oczyma gładząc ją delikatnie po włosach.
-Zelo-
Gdy Rei zaczęła wymieniać co jest nam potrzebne, ja w miarę możliwości jak najszybciej wyciągałam to co jest potrzebne.
- Kapusta pekińska, daikon, czosnek, papryka chili, cebula, i...? - spytałam nie będąc pewna co było ostatnie.
~Minzy~
Czy taka odpowiedź wystarczy? Uśmiechnąłem się i znowu powoli przybliżyłem do dziewczyny patrząc jedynie na jej usta. A kiedy brakowało zaledwie kilku milimetrów, by nasze wargi się spotkały, ja spojrzałem w jej oczy, podniosłem brwi do góry i szepnąłem - Czy wystarczy.. No nie wiem? - Po czym zbliżyłem swoje usta do jej ust i pocałowałem tak delikatnie jak potrafiłem, a w tej chwili na prawdę ciężko mi było robić to delikatnie.
Wtedy zamknąłem oczy i uśmiechając się przy tym, ponownie ją pocałowałem, a na końcu przygryzłem jej wargę, jednak nie mocno. Tak mi się wydaje...
Powoli ciężko mi było wytrzymać - chyba pierwszy raz w życiu coś takiego odczuwam - musiałem położyć jedną nogę, zgiętą na łóżku, by siedzieć do niej przodem. Chwyciłem jej talię i przyciągnąłem do siebie, po czym swoje ręce umieściłem na jej plecach i karku.
-Zelo-
Ta sytuacja podobała mi się coraz bardziej. Kiedy opadała na łóżko, ja zaśmiałem się cicho i dość niskim głosem - jak na mnie - odczuwając tak niesamowitą przyjemność z jej uległości. Czując, że łaskocze mnie swoimi palcami w kark, zamruczałem cicho i oderwałem się od niej na moment. - Nie, Rei. Tak nie lubię... - Powiedziałem chwytając jej nadgarstki, po czym powoli ułożyłem je po obu stronach jej głowy i przycisnąłem do łóżka, w tej samej chwili zbliżając się do jej twarzy. Ucałowałem jej policzek i wargami powędrowałem w dół.. po szyi, obojczykach.. i tam zatrzymałem się, przypominając sobie jaki widok zastałem otwierając drzwi do jej pokoju, trochę wcześniej. Spojrzałem w górę, na jej twarz i po raz kolejny "przyssałem" się do jej warg.
-Zelo-
Zdziwiłem się czując, że Rei przyciąga mnie do siebie nogami. Teraz, no cóż.. dosłownie na niej leżałem, a co z kolei mi się podobało. To spowodowało kolejny uśmiech na moich ustach. Puściłem nadgarstki Rei i jedną rękę wplotłem jej we włosy, a drugą zjechałem wzdłuż jej talii.
Całując ją, w pewnym momencie przejechałem językiem po jej dolnej wardze, acz w ogóle nad tym nie panowałem. Nigdy nie mogłem zrozumieć dlaczego ludzie mówili, że mój język jest zawsze wszędzie pierwszy... Ale fakt, teraz to ma sens. A dlaczego? Bo u mnie to jest tak, że najpierw działa język, a dopiero potem zaczynam myśleć. Tak się stało i teraz. Zachowuję się jak zwierzę!
-Zelo-
Zacząłem napinać odruchowo wszystkie mięśnie na brzuchu, kiedy mnie tam dotykała. Także westchnąłem ciężko, odrywając się od niej na moment, bo nie powiem, że wszystkie możliwe pozytywne emocje się we mnie gotowały. Właściwie przyszła mi na myśl pewna rzecz... z powodu której zmrużyłem lekko brwi. Dlaczego ona... no.. wie co robić...
Postanowiłem jednak porzucić tą myśl i znowu się jej oddać. Pomimo tego, że trochę to łaskotało, kiedy wodziła dłonią po mim torsie. Jak powszechnie wiadomo... Żelek - gość od łaskotek! Mam je wszędzie i jest mi z tym źle. Na prawdę źle. Na przykład teraz, muszę się powstrzymywać, żeby nie uciec od niej. Chociaż nie... nie mogę się od niej oderwać.. Aish, to takie dziwne!
-Zelo-
Zaśmiałem się. Była urocza ale zrobiło mi się jej szkoda.
- Nie wstawaj...jeszcze nie powinnaś się ruszać. Twoja rana. -Uśmiechnąłem się do niej lekko - A co do naszych fanek...Ani, są to najwspanialsze kobiety na świecie. Są moim dniem i nocą. Dzięki nim się uśmiecham oraz zmieniam na lepsze...czasami dają w kość. Ale cóż...są cudowne.
Puściłem oczko w jej stronę. Trochę było mi przykro, że A.R.M.Y są nazywane strasznymi fankami... one są naprawdę dobrymi oraz pomocnymi dziewczynami.
\\Kookie//
- Spokojnie, mam.- uśmiechnęłam się. - Po prostu nie dosłyszałam co mówisz ostatnie. - powiedziałam wciąż się uśmiechając. W końcu wyciągnęłam jakieś ryby.
- Mogą być? - spytałam dla pewności,
~Minzy~
Zaśmiałem się. Pomyślałem o swoich przyjaciołach z zespołu.
- Hymm... szanuję Hyungów z BTS - Uśmiechnąłem się - Ale widocznie ani V ani Suga nie doceniają tego co tak naprawdę daje im siłę. Gdyby nie A.R.M.Y to bylibyśmy nikim. Ale jak oni Sobie wolą...dla mnie te dziewczyny są całym światem.
Spojrzałem na nią z lekkim poirytowaniem. Jakim prawem mogła powiedzieć tak o fankach BTS... dla niej ukochaną rzeczą są książki... dla mnie ukochanymi osobami są A.R.M.Y
\\Kookie//
Czy ja nie potrzebuję tlenu? Emm.. nie. Ponieważ z racji tego, że panuję nad wodą, - a w niej całkiem sporo tlenu się znajduje - nigdy mi go nie brakuje. A poza tym chłeptam powietrze między pocałunkami.
*
Kiedy ujrzałem jej odsłoniętą szyję, to, coś co we mnie wstąpiło było dość dziwne, a zarazem przyjemne. Pomyślałem, że tancerz, by wyrazić prawdziwe uczucia i pokazać je innym, tak, żeby zrozumieli również musi zbadać obiekt, jak to zwykli robić rysownicy (ekhm.. typu Rei), by przelać to później na papier. Rękę, którą wcześniej trzymałem na talii dziewczyny, powoli ruszyłem i w końcu opuszkami palców dotknąłem szyi Rei. Wodziłem nimi wzdłuż i w szerz, z miną jak zafascynowane jakimś cudnym wynalazkiem dziecko. A co znaczyło, że usta miałem lekko rozchylone, bo zawsze tak mam, kiedy się nad czymś skupiam. [/xd Przepraszam, ale musiałam!/] Co jakiś czas zerkałem na twarz Rei, ale zaraz wracałem do oglądania jej ciała. W pewnym momencie delikatnie przyłożyłem całą dłoń do jej skóry i zadziwiony jak ciepła jest w dotyku wypuściłem powietrze z płuc, po czym przełknąłem ślinę zamykając przy tym usta. Dłonią, która i tak zajmowała sporą część jej szyi zjechałem mimowolnie w dół. Przekroczyłem linię obojczyka i dotarłem do krawędzi jej koszulki. Serce zaczęło bić szybciej, kiedy uświadomiłem sobie, co znajduje się odrobinkę niżej... wtedy też dwoma palcami zacząłem bawić się krawędzią jej koszulki. Poczułem, że moje usta wyschły, (a czego znowu nie cierpię) i robi mi się coraz bardziej gorąco. Oblizałem wargi nie spuszczając wzroku z własnych palców, które wciąż wodziły po krawędzi koszulki dziewczyny.
-Zelo-
Cieszyłam się że podzieliła co kto ma robić, bo przyznam szczerze sama nie wiedziałabym co mam robić. Dziwne, ale prawdziwe.
-Jasne. - uśmiechnęłam się po czym wyjęłam wszystko co uznałam że nam się przyda.
~Minzy~
Uśmiechnęłam się do Rei. Była naprawdę podekscytowana. W sumie, to znam tę dramę dosyć dobrze. Tym bardziej znam jej aktorów. Lee Minho jest moim dobrym znajomym... nawet raz byłam na planie tej dramy. Chciałabym w takiej zagrać.
Seo
Jako, iż jestem chłopcem i widząc ją leżącą pode mną.. całkowicie mi uległą, bo nie wyglądała na taką, jakby jej się to nie podobało... ja.. no... coraz bardziej... chciałem.
Zacząłem oddychać szybciej. Sam siebie nie poznawałem, nie takiego siebie znam przez całe życie. Wreszcie czując jej ręce na moich policzkach zwróciłem wzrok w jej stronę. Bwo? Saranghae...? - Pomyślałem i wystraszyłem się. Nie tyle jej, co własnego zachowania. Momentalnie poderwałem się i stanąłem przed łóżkiem. Spojrzałem na nią jeszcze raz szybko oddychając. Wiedziałem jakie mogłyby być konsekwencje tej chwili słabości... po obu stronach , mojej i Rei. Odwróciłem się w drugą stronę. - Aish!! - Złapałem się za głowę i niemal wyrwałem garść włosów. Byłem na siebie zły. Odkąd pamiętam musiałem być odpowiedzialny za siebie i wszystkich wokoło, a teraz.. Co ja odwalam?!
Po chwili uspokoiłem się jednak i usiadłem na łóżku, obok Rei, ale nie śmiałem patrzeć jej w oczy. Co mi strzeliło?! - Ja.. Ja Ciebie też i właśnie dlatego... Musimy przestać. - Powiedziałem lekko drżącym głosem, czując jak z nerwów aż palą mnie poliki i trzęsą się ręce. Niezła jest, jeszcze nigdy nikt nie doprowadził mnie do takiego stanu!
- Jest mi strasznie głupio, przepraszam. - Powiedziałem ukrywając twarz w dłoniach.
Tak, miałem świadomość, że po tym mogę dostać porządnego liścia w twarz, ale co? Czy kogoś to dziwi? Należy mi się, zachowałem się jak skończony dupek, co myśli tylko o jednym. A przecież ja nie chciałem, żeby doszło, aż do takiej sytuacji.
-Zelo-
Aaa... nie zrobiło mi się lepiej na duchu, kiedy mówiła takie rzeczy. Kiedy mnie przytuliła, po raz kolejny przełknąłem ślinę, ale tym razem jakoś tak... było mi głupio, no! Powoli uniosłem ręce, chcąc ją przytulić. A właściwie przytulić się do niej. Bardzo powoli i.. w sumie można powiedzieć, że nieśmiale... ułożyłem ręce na jej plecach, tak delikatnie jakby była z porcelany i miała się zaraz rozbić, chociaż przecież przed chwilą jeszcze na niej LEŻAŁEM. - Ja dziękuję, że nie dostałem w twarz. - Powiedziałem szybko, ledwo zrozumiale, gdyż wtulony byłem w Rei. - W sumie... - Odchyliłem się i spojrzałem jej w twarz. - cieszę się, że nie zamieniłaś mnie w żabę! - Tak, to był żart, nie wytrzymam bez żartowania, to takie uzależnienie. Ale nie wybuchłem po tych słowach śmiechem! Wręcz, prawie, że przeciwnie. Tylko odrobinę uśmiechnąłem się ukazując dziewczynie dołeczki w czerwonych jak buraki policzkach. Po tym znowu wtuliłem się w jej ciało ukrywając swoją twarz.
-Zelo-
Wściekły byłem sam na Siebie... że nie potrafiłem zostawić tej dziewczyny samej mimo, iż zachowuje się tak...jak się zachowuje i obraża moich braci. Z niezbyt zadowoloną miną skierowałem się w jej stronę.
- Yah... Rei - Wyszeptałem - Nie płacz, bo to jest coś, czego nie cierpię najbardziej.
W moich oczach pojawiły się iskierki troski.
Suu
Króliczkiem? Chyba Play Boy'a... Zaśmiałem się w myślach. W sumie, nie wiedziałem co teraz zrobić. Zastanawiałem się właśnie nad tym, kiedy usłyszałem te słowa.. "To moja wina" Zacisnąłem mocniej uścisk na jej plecach. - Nie prawda, Rei. Gdyby nie ja, to nawet nie zaczęlibyśmy. - Tłumaczyłem. Bez sensu, żeby się obwiniała, skoro tak na prawdę, to ja tu odpowiadam za wszystkie szkody.
Dość długą chwilę milczałem jedynie tuląc się do młodszej. Po chwili westchnąłem i jednak postanowiłem się odezwać. - No zjemy wreszcie te lody? - Zapytałem niby żartując, ale jednak mój głos na to nie wskazywał. Wydawałoby się, że użyłem zrezygnowanego tonu. Chciałem jak najszybciej zapomnieć o całej sytuacji... chociaż nie! Podobało mi się, ale końcówkę można by wyciąć...
-Zelo-
Dobra, po jej słowach już wolałem się nie odzywać. Bez słowa ruszyłem za dziewczyną. Będąc już w kuchni poważnym wzrokiem obserwowałem Rei. Po chwili przyciągnęła nam łyżeczki, czemu się nie zdziwiłem.. aż tak bardzo. Wziąłem jedną z nich ze skupieniem wbiłem w deser. Nałożyłem trochę na łyżeczkę, uniosłem przed własną twarz i obejrzałem zawartość sztućca obracając go to w tę, to w drugą stronę. Wreszcie stwierdziłem, że jednak nie wygląda to źle... w końcu sama go robiła.. nigdy nie wiadomo jakich eliksirów tam pododawała!
Włożyłem łyżeczkę z lodami do buzi i uniosłem brwi ze zdziwienia. Przełknąłem, co miałem w buzi. - Oh, jinja~ - Wyjęczałem jak dziecko - So good... - Mruknąłem do siebie i patrząc jedynie na lody, zjadłem kolejną łyżeczkę. Za chwilę chciałem skonsumować kolejną. Nabrałem na łyżeczkę, otworzyłem usta i już przykładałem do nich łyżeczkę wraz zawartością, kiedy... kiedy spojrzałem na Rei. Cofnąłem rękę i zamknąłem usta, by po chwili przekrzywić głowę i spojrzeć na młodszą, jakby z rozczarowaniem w oczach. Westchnąłem cicho. Po czym to zmarszczyłem nos i brwi, unosząc nieznacznie brodę do góry, w lekkim uśmiechu. Niby zalotnym, choć teraz taka nazwa raczej nie przejdzie... nie. - Niezłe, ale robie lepsze. - Mówiąc to, wróciłem do jedzenia.
-Zelo-
Moje brwi powędrowały nader wysoko mojej twarzy, kiedy Rei zabierała mi pucharek. Ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy wpatrywałem się w odlatujący pod sufit deser, co chwila jęcząc wysokim jak na mnie głosem - Ah! Nie! Nie nie nie nie! - Później próbowałem podskoczyć, by dosięgnąć swój deser, ale niestety dziewczyna ma zbyt wysoki sufit w domu. Wciąż patrząc w górę, stanąłem w miejscu i westchnąłem ze zrezygnowaniem. Wyprostowałem kark, z dziwnym rozczarowaniem spoglądając na Rei. - Dobra, dobra... - Skrzyżowałem ręce na torsie i odwróciłem wzrok na ścianę. - .. nie umiem robić lodów. - Wtedy znowu spojrzałem na Rei. - Kobieto, ja ledwo kanapki sobie robię do szkoły! - Rzuciłem na jednym wdechu zbliżając się do niej. Wtedy też rozprostowałem ręce.
Stojąc już odpowiednio blisko dziewczyny, nachyliłem się. - Oddasz mi lody? - Zapytałem cicho, po czym zamknąłem oczy, pochyliłem głowę w dół i pomachałem ją, włosami zamiatając jej twarz. Po tym znowu spojrzałem na nią i zadałem to samo pytanie. Moja ekspresja twarzy w tym momencie wyglądała, jakbym właśnie się obudził, albo zaraz miał iść spać. Nie wiem dlaczego, ale jakoś tak mi się zrobiło.
-Zelo-
- Oczywiście. - odpowiedziałam dziewczynie z uśmiechem. Od razu zabrałam się za krojenie warzyw.
~~Minzy~
Na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
- Rei...po raz pierwszy powiedziałaś coś, czy mi zaimponowałaś - Stwierdziłem - Dobra robota. Jestem z Ciebie dumny.
Ucieszyłem się z jej słów. Bynajmniej zrozumiała.
Kookie
[nawet nie próbój mnie zmieniac w Królika! xd]
Uśmiechnąłem się wesoło na widok lodów, które zwróciła mi Rei. - Dziękuję bardzo, kocie. - Powiedziałem uśmiechając się do niej, po czym znowu zabrałem się za jedzenie lodów. W pewnym momencie wpałd mi do głowy bardzo dziwny pomysł, jednak nie starałem się go hamować. włżyłem łyżeczkę między swój policzek, a zęby i oparłem się o ten sam blat kuchenny, na którym usiadła Rei, tuż obok niej. - Co byś zrobiła, gdybym musiał jutro wyjechać... dajmy na to, do Gwangju, tak na dobre pół roku? - zapytałem sepleniąc troszku, gdyż łyżeczka odrobinę przeszkadzała mi w mowie. Wyciągnąłem ją więc i wbiłem w deser. Po tym spojrzałem na dziewczynę z kamiennym wyrazem twarzy. Chciałem sprawdzić jej reakcję i przy okazji dowiedzieć się, co mogłaby zrobić w takowej sytuacji.
-Zelo-
[nawet nie próbój mnie zmieniac w Królika! xd]
Uśmiechnąłem się wesoło na widok lodów, które zwróciła mi Rei. - Dziękuję bardzo, kocie. - Powiedziałem uśmiechając się do niej, po czym znowu zabrałem się za jedzenie lodów. W pewnym momencie wpałd mi do głowy bardzo dziwny pomysł, jednak nie starałem się go hamować. włżyłem łyżeczkę między swój policzek, a zęby i oparłem się o ten sam blat kuchenny, na którym usiadła Rei, tuż obok niej. - Co byś zrobiła, gdybym musiał jutro wyjechać... dajmy na to, do Gwangju, tak na dobre pół roku? - zapytałem sepleniąc troszku, gdyż łyżeczka odrobinę przeszkadzała mi w mowie. Wyciągnąłem ją więc i wbiłem w deser. Po tym spojrzałem na dziewczynę z kamiennym wyrazem twarzy. Chciałem sprawdzić jej reakcję i przy okazji dowiedzieć się, co mogłaby zrobić w takowej sytuacji.
-Zelo-
Uśmiechnąłem się, kiedy mnie przytuliła. Odłożyłem wtedy pucharek lodów na bok i również przycisnąłem ją do siebie, oraz ułożyłem policzek na czubku jej głowy. - Ja bym za tobą bardzo tęsknił. - Mruknąłem cicho. Tak strasznie lubię przytulać się do Rei, że po prostu... no nie wiem. Ja w ogóle lubię, kiedy ona jest gdzieś blisko mnie. Kiedy czuję jej zapach, jej ciepło... Jest mi wtedy dobrze i przyjemnie. - Lubię cię, Rei-ssi - Powiedziawszy to, ucałowałem jej głowę, po czym znowu położyłem na niej swój policzek i przymknąłem powieki.
-Zelo-
Prześlij komentarz